HISTORIE NASZYCH PACJENTÓW


HISTORIE NASZYCH PACJENTÓWHISTORIE NASZYCH PACJENTÓW

Poniżej publikujemy opisane przez naszych Pacjentów historie związane z wykonywaniem badań laboratoryjnych.

Zachęcamy do zapoznania się z ich ciekawą treścią. Opowiedziane historie są niezaprzeczalnym dowodem na to, jak ważne jest wykonywanie badań profilaktycznych. Mamy nadzieję, że pomogą one podjąć Wam właściwą decyzję, aby nie odkładać badań na później i dbać o swoje zdrowie poprzez regularne wykonywanie badań laboratoryjnych.

Miłej lektury!

 


Do laboratorium trafiłam szukając odpowiedzi na męczące mnie dolegliwości. Ciągłe zmęczenie, senność, trudności ze zrzuceniem wagi – nawet przepisana dieta przez lekarza specjalistę nie działała. Wyniki badań były znakomite: morfologia, lipidogram, glukoza, TSH…. w normie. Diagnosta Laboratoryjny w laboratorium ŚLA doradził sprawdzenie insuliny przy jednoczesnym oznaczeniu glukozy. Pomyślałam, że to bez sensu, bo przecież mam glukozę 
w normie. Jednak zdecydowałam się. Wynik otrzymałam jeszcze tego samego dnia – okazało się, że wynik insuliny jest bardzo wysoki. Diagnoza: insulinooporność z hiperinsulinemią. Moje życie zmieniło się!! Wizyta u diabetologa, kolejne badania – krzywa cukrowa i insulinowa, całkiem nowa dieta, leczenie farmakologiczne…. Efekty – czuję się lepiej, pełna energii i co najważniejsze – moja waga w końcu spada!! To wszystko zawdzięczam laboratorium ŚLA i magicznemu słowu wypowiedzianemu przez diagnostę: „insulina”. Dziękuję!!


Odkąd zostałam mamą, znacznie uważniej niż kiedyś wsłuchuję się w moje ciało i wysyłane przez nie komunikaty. Nic dziwnego – zdaję sobie sprawę, że mam dla kogo żyć. Zamierzam w końcu towarzyszyć swojemu dziecku w najpiękniejszych momentach jego życia, objaśniać mu świat i wprowadzić w dorosłość. To on jest także moją codzienną motywacją do tego, aby dbać o siebie nie tylko poprzez ruch, zdrowe odżywianie, ale i regularne badania. Nie uznaję wymówek  typu „nie mam czasu”, „może jutro”, „nie muszę”. Wręcz przeciwnie! Muszę mieć czas, aby o siebie zadbać, właśnie dziś, właśnie teraz, bo chcę być pewna, że jestem zdrowa! Ta myśl to mój komfort psychiczny. Kiedyś nikt by mnie nie zaciągnął na badania – dziś, kiedy mam sens i mierzący niewiele ponad metr cel życia, regularnie się badam i odwiedzam lekarzy. Bo kontrolne badania to mój spokój, pewność myśli i uśmiech, którym mogę codziennie obdarzać swoich bliskich. Jednocześnie – tak, jak dbam codziennie o swoich bliskich, mam prawo i dbać o siebie. Za każdym razem, gdy je odbieram, spokojnie oddycham. Moja rutyna to morfologia, poziomy hormonów, moczu, markery nowotworowe i poziom witaminy D, której mam ciągłe braki w organizmie. Dzięki badaniom wiem, jaki jest stan mojego zdrowia i co jest przyczyną mojego spadku energii, ospałości czy bólu. To wyniki pokazują mi, co mogę poprawić, aby czuć się lepiej. Tak było nie tylko w przypadku bardzo niskiego poziomu witaminy D czy hemoglobiny. Jestem też w grypie ryzyka, jeśli chodzi o nowotwór jajnika, dlatego marker CA125 jest na liście moich kontrolnych priorytetów. Wyniki pozwalają mi zawsze odetchnąć z ulgą, spokojnie zasypiać i uśmiechać się każdego ranka z myślą, że jeszcze wiele cudownych chwil przede mną!


Dlaczego warto dbać o zdrowie? Ponieważ zdrowie mamy tylko jedno i musi nam wystarczyć na całe życie. Kilka lat temu zaczęłam odczuwać niepokojące objawy – nieustanne zmęczenie  
i senność, przybieranie na wadze, ciągłe uczucia zimna. Lekarze ignorowali te symptony, dlatego postanowiłam wykonać badania na własną rękę. Słyszałam pozytywne opinie o Śląskich Laboratoriach Analitycznych i postanowiłam udać się do punktu ŚLA przy ul. Żelaznej w Katowicach. Wcześniej zapytałam o ceny poszczególnych badań poprzez formularz na stronie internetowej. Wyniki przyszły jeszcze tego samego dnia na mój adres e-mail, a ja miałam „czarno na białym” informację, w czym tkwi problem. Z wynikami szybko udałam się do lekarza i rozpoczęłam leczenie. Stosuję również odpowiednią dla moich chorób dietę, zmieniłam tryb życia na bardziej regularny, uprawiam sport. Jestem zupełnie innym człowiekiem, wreszcie czuję się dobrze! A wszystko zaczęło się od prostego i szybkiego badania krwi w punkcie ŚLA… Dzisiaj niedoczynność tarczycy i insulinooporność dotyka bardzo wiele kobiet. Uważam, że najgorsza jest niewiedza, w jakim stanie jest nasze zdrowie. Pieniądze wydane na badania profilatyczne to zawsze bardzo dobrze zainwestowane pieniądze! Pamiętam o tym i regularnie robię badania kontrolne w punkcie ŚLA zlokalizowanym w pobliżu mojego obecnego miejsca pracy. Pani pielęgniarka profesjonalnie i z uśmiechem pobiera krew, więc naprawdę nie ma się czego bać 🙂


30 marca, chwilę po godzinie 6 rano, pojawiam się na badaniach krwi w laboratorium, a te badanie wiązało się z dużą dawką emocji – wykonywałam badanie beta-HCG. Ponieważ wyniki miały przyjść wieczorem na maila, od godziny 19 tak naprawdę skrzynkę sprawdzam praktycznie co chwilę 🙂 Chwilę przed 21 odświeżam pocztę, patrzę….. są! Są wyniki! Pośpiesznie otwieram załącznik i….. na początku przetarlam oczy, by mieć pewność, że mnie wzrok nie myli 🙂 Według widełek – początek 6 tygodnia ❤ Grom emocji spadł na mnie i na mojego partnera – wszystkie możliwe! I to jednocześnie! Jesteście „przekaźnikiem” niezwykłych informacji 😊❤


Źle się czułam słabłam i się przewracałam
do życia siły nie miałam
ręce mi dygotały
nogi czasem się plątały.
Na pogotowiu niejeden raz i na izbie przyjęć
lądowałam
Do życia chęci już wcale nie miałam.
Wszyscy na menopauzę zwalali
i mnie się szybko pozbywali.
W końcu pewna pani doktor miła
badanie TSH mi zleciła.
Jakie ogromne oczy zrobiła
gdy ostrą nadczynność tarczycy stwierdziła.
Potem już do endokrynologa
wiodła prosto moja droga.
I tak po siedmiu latach leczenia
tarczyca wróciła do normalnego istnienia.
Gdyby nie badania krwi
nikt nie wpadłby na to
co dolega mi.


Badania warto wykonywać dla siebie, tak po prostu. Wpisać w kalendarz jak ciekawe spotkanie z przyjaciółmi czy zaplanowaną zapłatę podatku lub ważny wyjazd. Potraktować je jak INWESTYCJĘ WE WŁASNE ZDROWIE. Nie jest to przykra konieczność, a ŚWIADOMOŚĆ SWOJEJ SIŁY WEWNĘTRZNEJ. Nie zło konieczne, ale prezent dla siebie na przyszłość, abyśmy my ani bliscy nie cierpieli, nie leczyli się później długotrwale i za ogromne pieniądze. Każdy chory 
to duże obciążenie dla rodziny i systemu opieki zdrowotnej – stanowimy na świecie powiązany ze sobą łańcuch. Już jedna osoba może zapoczątkować w nim pozytywne zmiany, zachęcając tym samym innych do zadbania o siebie. Każda wcześniej wykryta choroba jest obecnie uleczalna, a każdy gorszy wynik badań może zmobilizować do dobrej zmiany – trybu życia w postaci lepszego jedzenia, większej ilości ruchu i optymizmu oraz zaprzyjaźnienia się z lekarzami, którzy „nie gryzą”, a są naszymi sprzymierzeńcami. BADAJMY SIĘ WIĘC WSZYSCY, „Śląskie Laboratoria Analityczne” szczególnie DO TEGO NAMAWIA. BO ZDROWIE, CHOĆ TWOIM JEST ZDROWIEM – NIE TYLKO TO TWOJA SPRAWA!


Jestem dziewczyną, która pomimo młodego wieku (25 lat) miała już wiele historii związanych ze zdrowiem i diagnostyką dolegliwości. Zawsze starałam się być świadomym pacjentem, obserwującym sygnały, które wysyła ciało, gdy coś się z nim dzieje. Moje zamiłowanie do medycyny dodatkowo potęguje chęć analizy symptomów. Jedną z przygód medycznych, którą postanowiłam się podzielić związana jest z niezdiagnozowanym bólem brzucha. Trwało to kilka tygodni zanim została mi postawiona prawidłowa diagnoza. W międzyczasie odwiedziłam gastrologa, lekarza pierwszego kontaktu, chirurga. Niestety, ale nikt nie wiedział co mi dolega lub stawiano nieprawidłową diagnozę. Niejednokrotnie słyszałam od mamy, siostry czy chłopaka: „nic Ci nie jest…”, „nie przejmuj się…”, „na pewno przejdzie…”, „przesadzasz”… Postanowiłam zrobić na własną rękę badania, które mogłyby podpowiedzieć co się dzieje w moim organizmie. Miałam stan zapalny, dużo bakterii w moczu, podwyższone leukocyty. Postanowiłam z wynikami odwiedzić jeszcze jednego lekarza (ginekologa), który na szczęście postawił prawidłową diagnozę – zapalenie jajników. Od tamtego czasu jeśli tylko mam jakieś podejrzenie, że coś może być nie tak, idę i badam się. Ogromnie cieszę się, że dzięki swoim doświadczeniom i wiedzy mogę pomóc moim znajomym. Słuchając z jakimi dolegliwościami się spotykają, jestem w stanie im polecić zrobienie określonych badań, z którymi od razu można udać się do lekarza, żeby nie czekać niepotrzebnie, a także szybciej dowiedzieć się czy któryś parametr jest poza granicami normy. Polecam nie czekać i badać się regularnie i zawsze wtedy, gdy nasz organizm szwankuje. Monitorujmy swoje ciało i bądźmy świadomymi pacjentami!


Często miałam boleści brzucha. Co jakiś czas zdarzały się także wymioty i biegunki. Zrobiłam badania pod kątem celiakii – niestety, okazało się, że ją mam i od prawie roku jestem na diecie bezglutenowej. Uważam, że każdy powinien robić sobie kontrolne badania. To bardzo ważne, ponieważ dzięki temu znacznie możemy poprawić jakość naszego życia.


Po 40-stych urodzinach stwierdziłam, że przyszedł czas zająć się sobą. Zrobiłam pakiet badań dla kobiet po 40-stym roku życia i to był strzał w „10”! Dowiedziałam się, że mam niedoczynność tarczycy i Hasimoto w pakiecie. Wcześniej czułam się fatalnie. Byłam przemęczona, włosy wypadały mi garściami, ale wszystko zrzucałam na garb przepracowania. Zmieniłam radykalnie swoją dietę. Odstawiłam cukier, nabiał, pszenicy i niesamowicie poprawiłam jakość swojego życia. Wystarczyło tylko jedno badanie, kilka minut. Wyniki wysłane na mail, ułatwiły sprawę! Namawiam przyjaciół i rodzinę, aby wykonywała badania profilaktyczne. To nic nie boli, a może tylko korzystnie wpłynąć na nasze życie. Badajcie się!


Wykonałam w Państwa Laboratorium badania z krwi mojej córce niepełnosprawnej i dzięki tym badaniom wiem, że zmaga się z lambliami, wyjaśniło się dlaczego ma bóle brzucha. Dzięki temu wiadomo jak leczyć córkę, ja również jutro jadę wykonać do Państwa badanie dla siebie. Wystąpiłam też do Sanepidu o ekspertyzę wody w moim mieszkaniu, które zajmujemy od 1.5 roku i to na tym mieszkaniu zaczęły się problemy.


Dzięki badaniom wiem, jaka we mnie nastąpiła niedyspozycja, którą warto skorygować, żeby uniknąć większych problemów zdrowotnych. Dlatego warto dbać o swoje zdrowie i robić częstą profilaktykę.


Rok temu urodziłam dziecko. Nigdy wcześniej nie miałam problemów z zdrowiem. Badania robiłam potrzebne do pracy i jakoś nie widziałam potrzeby robienia ich częściej. Przed ciąża oczywiście zrobiłam podstawowe badania. Wszystko okazało się w porządku, więc niedługo okazało się że jestem w ciąży. Ciąża przebiegała książkowo. Po porodzie wszystko również było ok. A przynajmniej tak mi się wydawało. Co miesiąc jeździłam do fotografa by uwiecznić kolejny miesiąc naszej kruszynki. Po zrobieniu ostatniego zdjęcia otrzymałam piękny kolaż, na którym było uwiecznione jak rośnie nasz skarb. Niestety, było również widać, że mama też bardzo się zmieniła i na niektórych zdjęciach byłam wręcz nadmuchana jak balon. Oczywiście po porodzie udało mi się zrzucić zbędne kg, ale kilka miesięcy później waga wzrosła. Tłumaczyłam to małą ilością ruchu, bo diety pilnowałam, bo karmilam piersią. Koleżanka zasugerowała, że może mam problem z tarczycą, więc korzystając z okazji, że w ŚLA była akurat promocja na pakiet tarczycowy, wykonałam badania. Jakie było moje zdziwienie po otrzymaniu wyników. 
TSH na poziomie 43. Powtórzyłam badania tym razem korzystając z rozszerzonego pakietu. Po otrzymaniu wyników i konsultacji z lekarzem stwierdzono niedoczynność tarczycy i hashimoto. Prawda jest taka, że gdyby nie zdjęcie i promocja na badania, chyba bym się nie zmobilizowala na wizytę u lekarza, a jakieś niedogodności jak zawsze jakoś by się wytłumaczylo. Promocje na konkretne badania działają mobilizujaco.


Dzień dobry. Chciałbym podzielić się z Państwem swoją historią, która trwa już jakiś czas, a zaczęła się od momentu, gdy dotarła do mnie świadomość po wizycie u lekarza, że mam przechodzony zakrzep w łydce, nie zdawałem sobie sprawy co zostało mi dane. Drugie życie. Zostałem skierowany na badania krwi przed zabiegiem, które zrobiłem w Śląskich Laboratoriach Analitycznych. Zacząłem analizować co jest opisane w tych wynikach, zgłębiałem wiedzę na temat tych danych. Byłem osobą aktywną fizycznie, lubiącą sport. Po zabiegu trzymałem dietę, redukowałem masę ciała i robiłem na bieżąco, co rok lub pół badania. Obserwując swoje wyniki wiedziałem na co mogę sobie pozwolić, a na co nie. W końcu postanowiłem przebiec półmaraton, czytając ilu młodych i nie tylko młodych ludzi podczas takiego biegu traciło życie. W sumie, z głupoty wydawało się im, że są przygotowani do niby nie tak długiego biegu, zapominali, że 21 km to nie pięć czy 10 i zapomnieli zrobić pakiet badań sercowych. Zabezpieczyłem się robiąc takie badania, które obejmowały, jeśli nie zapomniałem: echo serca, próbę wysiłkową i EKG. Otrzymałem zgodę lekarza i wtedy poczułem się lepiej. Lecz człowiek, jak to człowiek, jest istotą zmienną i zapominalską, tak i ja trenowałem, trenowałem, aż po wypadku komunikacyjnym przestałem. Miałem zakaz uprawiana sportów przez 5 miesięcy. Hmm i zaczęło się podjadanie, drinki, lenistwo, waga uciekła prawie 13 kg. I chyba mam więcej szczęścia, niż rozumu albo raczej ktoś czuwa nade mną, coś chodziło za mną, że coś nie jest o.k. Szczęście, że zbliżał sie termin następnego zabiegu poprawiającego i usuwającego resztę niewydolnych żył. Miałem tylko wykonać niezbędne badania do zabiegu lecz postanowiłem wykonać sobie wszystkie badania, ponieważ przerwa od ostatnich była dłuższa niż 1 rok. Zrobiłem owe badania i niecierpliwie czekałem na wyniki wiedząc i czując, że będzie coś nie tak I strzał w dziesiątke, jeśli tak mogę napisać. Wszystkie najważniejsze dla mnie wyniki poza normami, a zwłaszcza trójglicerydy. Z wynikami pojechałem do Pani doctor. Ona od razu zobaczyła co się dzieje i zaraz po zabiegu zostałem skierowany do kardiologa, który nie dość, że wykrył nadciśnienie związane z brakiem ruchu to jeszcze podwyższony poziom cukru, co mogło sugerować, że mogą być kłopoty za chwilkę z trzustką. I tak w ten oto sposób, poprzez to, że z głupoty zrobiłem badania w laboratorium, jestem obecnie w czasie farmakologicznego leczenia i mam nadzieję, że wszystko wróci do normy, a ja do aktywności fizycznej. Dzięki badaniom uniknąłem, jestem pewien w 100%, pobytu w szpitalu. Pozdrawiam wszystkich.


W roku 2017 ciągle bolały mnie stawy, a szczególnie bark. Leczyłem się u wielu lekarzy oraz poddawałem rehabilitacji, nic nie pomagało. Wiele czytałem na temat boreliozy i od jakiegoś momentu sugerowałem lekarzom czy to nie borelioza. We wrześniu roku 2017 była promocja w Waszym laboratorium na badania pod kątem boreliozy. Okazuje się, że mam boreliozę w jej najwcześniejszym stadium czyli rzut w jednej klasie. Decyzję o badaniu podjąłem w ostatnim dniu promocji, gdyby nie to, to mogłoby być ze mną bardzo krucho. W styczniu 2018 promocja na poziom witaminy D. Robię badanie i okazuje się, że jestem poniżej wszelkich norm. Normalnie, gdyby nie blokada finansowa to robię raz w roku wszystkie badania. Nie mam upoważnień od swoich znajomych dla opowiadania ich historii, dla których badania wykonane w Waszym laboratorium uratowały im dosłownie życie. Ludziska badajcie się i nie czekajcie na skierowania lekarskie.


Moja historia może nie jest fascynująca, ale dla mnie wyjątkowa. Co miesiąc dostawałam na E-mail aktualne promocje pakietów badań. Kiedyś w promocji był pakiet wątrobowy, więc pomyślałam, że w sumie czemu nie. Cena była dużo niższa niż w pojedynczych badaniach, także skorzystałam. Niestety, okazało się, że moja wątroba nie pracuje dobrze. Dzięki tym wynikom lekarz wypisał skierowania na badania. Wykryto u mnie torbiele i od razu zaczęłam leczenie. Podobno rokowania są dobre, ale kto wie co by było, gdybym nie zbadała się teraz, tylko dopiero po wystąpieniu objawów. Przymierzam się do wykonania innych pakietów. Życie jest cenne dlatego wybieram profilaktykę.


Mimo dużej świadomości prozdrowotnej, zawsze panicznie bałam się lekarzy oraz badań, a morfologię miałam wykonaną tylko jeden raz, w czasach przedszkolnych. Dopiero przed ciążą zdecydowałam się zrobić porządek w tej kwestii i udałam się do laboratorium analitycznego. Przez kilka dni, w oczekiwaniu na wyniki badań, mój stres sięgał zenitu! Ale w momencie, gdy okazało się, że wartości poszczególnych parametrów mieszczą się w normach, poczułam tak wielką ulgę, że usiadłam na podłodze w poczekalni i rozpłakałam się. Miałam wtedy 27 lat… Przyrzekłam sobie, że odtąd będę wykonywać badania regularnie, by nie przeżywać po raz kolejny takiego lęku. Danej sobie obietnicy dotrzymałam. Badam się dwa razy w roku. Dbam też o to, by moje dzieci raz w roku miały wykonaną morfologię. Córeczce często podczas badań towarzyszyła maskotka – dinozaur. Dziś wystarcza jej moja obecność.
Ten sam dinozaur wspiera również mojego synka podczas wykonywania morfologii. Rok temu u syna pojawiły się komplikacje zdrowotne. Był piątkowy poranek i wybrałam się z nim na wizytę do lekarza. Pani doktor pediatra nic złego nie wykryła, ale zaleciła badanie w laboratorium i przepisała antybiotyk w przypadku odebrania złych wyników. Od razu po wizycie udałam się z dzieckiem do punktu pobrań mieszczącego się w przychodni, ale spóźniliśmy się kilka minut… Mogłam co prawda poczekać do poniedziałku, lecz coś skierowało moje kroki w stronę pobliskiego punktu ŚLA. Zapłaciłam za badania, bo były wykonywane prywatnie. Skierowanie zaś przydało się podczas kolejnych badań, które nas nie ominęły. Wyniki otrzymałam przez Internet już po czterech godzinach. Okazało się, że normy OB, CRP oraz WBC i PLT są bardzo mocno przekroczone! Rozmaz też wyglądał okropnie. Przy czym objawy, które miał syn nie wskazywały, że zaskoczą nas takie wartości parametrów. Podałam antybiotyk.
Kontrolne badania przynosiły nadzieję na powrót synka do zdrowia. Po drodze jednak nie obeszło się bez interwencji pulmonologa, alergologa, laryngologa i gastroenterologa, ale w końcu, po roku, jest dobrze! A kto wie, co by było, gdybym wtedy ociągała się z badaniami?
Dziś już wiem, że inwestycja w zdrowie jest inwestycją w życie, które może być długie i szczęśliwe – jak w bajce.
Czyż nie lepiej jest taniej zapobiegać, niż drożej leczyć?
Ja poznałam odpowiedź na to pytanie…


Wykonane badanie poziomu beta-HCG wiąże się z najważniejszą chwilą w moim życiu. 
Po dwóch latach starań w końcu udało mi się zajść w ciążę i wynik z Państwa laboratorium  to potwierdził. W chwili otrzymania wyniku czułam, z jednej strony przeogromne szczęście, a z drugiej strach i odpowiedzialność za małą fasolkę rosnącą pod moim sercem. Dzisiaj moja fasolka ma 9 miesięcy 🙂 W ciąży również wielokrotnie korzystałam z Państwa oferty, robiąc comiesięczne badania. Zawsze spotykam się z miłym i fachowym podejściem. Bardzo sobie cenię to, że wynik otrzymuje się bardzo szybko, za pośrednictwem poczty elektronicznej.


Witam. Mam na imię Agnieszka. Moja Historia wiąże się z badaniami, kiedy byłam w ciąży. Pewnego dnia lekarz powiedział, że coś się dzieje z dzieckiem i że muszę jak najszybciej wykonać badania, a że było już późno, to mało jest o tej porze czynnych już takich placówek. Dowiedziałam się, że jest czynna jedna i to całą dobę. Pojechaliśmy na badania Beta-HCG total. Na wyniki nie musiałam długo czekać i na dodatek dostałam je na emaila. Niestety, wiadomość nie była miła i znowu musiałam wykonać badania. Bardzo miła obsługa, a wyniki mam bardzo szybko. Teraz znowu mam zlecenia na badania, iż trzeba pomyśleć o powiększeniu rodziny 🙂 Jestem dobrej myśli….. Serdecznie zapraszam każdego by kontrolował się i badał, bo życie jest tylko jedno i trzeba z niego korzystać, jak tylko się da :), a do tego trzeba być ZDROWYM…..


Nasza historia wiąże początki współpracy ze ŚLA. U Naszego niespełna rocznego dziecka nikt nie chciał pobrać krwi – małe rączki, brak żyłek, ciągle nam to wmawiano. Profesjonalny personel ŚLA w Miechowicach pobrał krew bez problemu, a co więcej, okazało się, że maluch ma anemię co w porę wykryto! Dziś, dzięki temu rośnie i rozwija się prawidłowo. A wszelkie badania wykonujemy wyłącznie w ŚLA! Polecamy!


Zgłosiłam się na badania, miała to być morfologia i hormony tarczycy. Oczywiście nie potrafiłam sobie przypomnieć, co miało być oprócz TSH – FT3 czy FT4? Pani w rejestracji również nie potrafiła mi pomóc. Wukupiłam więc cały pakiet. Dopiero w domu sprawdzając paragon zauważyłam, że nie zapłaciłam za morfologię. Zadzwoniłam do Państwa z prośbą, żeby z pobranej krwi zrobiono mi morfologię, wtedy dowiedziałam się, że niestety są to różne probówki i nie można tego wykonać. Musiałam w następnym dniu zgłosić się ponownie. Jak wiele ludzi w moim wieku mam problem z żyłami i bałam się następnego pobierania krwi. Pielęgniarka, która pobierała mi krew zrobiła to tak profesjonalnie, że nie miałam śladu. Wasze laboratorium poleciła mi pani doktor endokrynolog, która powiedziała, że macie bardzo konkurencyjne ceny. Rzeczywiście tak jest, a oprócz tego zatrudniacie Państwo bardzo profesjony personel – dzięki Wam za to. Na pewno zawsze będę korzystała z Państwa usług. Pozdrawiam!


Moja historia jest bardzo krótka…. po wieloletnim zmaganiu się z bólem stawów neurolog poleci mi zrobienie badania w kierunku boreliozy….. spytałam po co? Przecież kleszcz żaden mnie nie ukąsił…. hmmm pomyślałam, co mi szkodzi….. Tak więc poszłam… oddałam krew…. poczekałam kilka dni… i co? Okazało się, że mam zaawansowaną boreliozę od ponad 8 lat…. (postać stawowa). Jakbym wcześniej wiedziała, że mogę to zrobić, leczenie nie byłoby tak drastyczne. Borelioza jest nadal, ale wiem, że im wcześniej poddamy się badaniom można szybciej podjąć leczenie….
Oto moja historia…


Mam 2 historie związane z badaniami i króciutko pozwolę sobie je przytoczyć, aby zachęcić innych do badań.
Od lat choruję na niedoczynnośc tarczycy i z tego powodu robię regularne badania TSH.
Historia 1.
Przy okazji badań zostałam zachęcona do zbadania witaminy D. Wynik był zaskakujący. Zawartość witaminy D w moim organizmie była śladowa. Wyjaśniła się więc przyczyna mojego złego samopoczucia, osłabienia, zmęczenia. Po pół roku przyjmowania dużej dawki tej witaminy, wynik prawie w normie, a ja czuję się dużo, dużo lepiej.
Historia 2.
Na badanie krzywej cukrowej trafiłam z polecenia pani dietetyk. W punkcie poboru Pani rejestrująca mnie na badanie zachęciła, aby dodatkowo zrobić badanie krzywej insulinowej. I tak naprawdę dzięki tej Pani i przeprowadzonemu badaniu wykryto u mnie insulinooporność. Mogłam więc podjąć leczenie i dzisiaj mój stan zdrowia jest znacznie lepszy.
Zachęcam więc do badań, a także rozważać sugestie osób nam życzliwych, a takowe pracują w Kędzierzynie-Koźlu (ul. Wojska Polskiego) i tym Paniom dziękuję z całego serca.


Właściwie to podwójna historia, bo moja i córki. Wszystko zaczęło się od samoodstawienia się córki od piersi – dosłownie z godziny na godzinę córka rezygnowała z mojego mleka. Następnie nieprzespane noce, ciągły płacz córki, cztery czwórki wychodzące jednocześnie – czułam, że dzieje się coś niedobrego. Natychmiast udałam się do laboratorium, by skontrolować mocz i krew córki. Moje podejrzenia okazały się słuszne – infekcja moczu oraz dość poważna anemia. Wywiązała się konieczność pogłębionej diagnostyki, która w zasadzie nadal się toczy, bo infekcja jest znamienna. Zakończenie karmienia piersią przyniosło nieoczekiwane skutki również dla mnie. W ciągu dwóch tygodni przytyłam 7 kilogramów, nie wspominając o tym, że jakiś czas wcześniej zaczęły mi wypadać włosy, skóra stała się sucha, przyplątały się problemy jelitowe. Dzień po wizycie z córką w laboratorium skorzystałam z promocyjnego pakietu tarczycowego (dosłownie spadł mi z nieba w idealnym momencie), by tego samego dnia wieczorem dowiedzieć się, że doskwiera mi niedoczynność tarczycy. Osoby postronne twierdzą, że nic nie dzieje się przypadkowo. Ten okres był i jest dla mnie ciężki, zarówno emocjonalnie, jak i fizycznie, lecz z drugiej strony cieszę się, że nasza historia „piersią pisana” była punktem zapalnym dla trafionej diagnostyki w ŚLA.


Było to w zeszłym roku, jak zmierzyłam się z badaniami córki. Podjęłam decyzję, że po długich latach powinnam zrobić badania. Zrobiłam jej 15 badań, a może aż 15, ponieważ przeszła na dietę zdrowego odżywiania. Badania były w kierunku każdego organu odpowiadającego za jego funkcjonowanie, część badań na nfz i część prywatnie. Była to dobra decyzja, ponieważ część badań wyszła zła, a część ponad normę. Dzięki badaniom trafiłyśmy do szpitala, a potem do kliniki i dzięki temu wyszło jeszcze więcej nieprawidłowości. Możemy teraz córce pomóc zawalczyć o zdrowie dzięki szybkiej interwencji. Zachęcam więc do robienia badań co minimum 6 miesięcy, bo warto dbać o swoje zdrowie oraz swoich bliskich, w szczególności kiedy osoba najbardziej nam jest bliska sercu. Pozdrawiam – kochająca ponad życie swoje dzieci – mama.


Moja historia z badaniami w Waszym laboratorium rozpoczęła się parę lat temu, to wtedy mój brat uświadomił mnie i mojego męża, jak ważny jest dobry poziom wit. D3. Zaznaczę, że On też wykonuje badania kontrolne u Was, mimo że mieszka w Niemczech. No i tak to u mnie trwa do dzisiaj, a moja świadomość dbania o zdrowie wzrosła na tyle, że sprawdzam nie tylko poziom wit. D3, ale cholesterol, homocysteinę, elektrolity. A wybrałam Wasze laboratorium, ponieważ tak delikatnego pobrania nie miałam nigdzie.


To proste. Wszystkim opornym w rodzinie kupiłam bony podarunkowe z badaniami w ŚLA.
Nie mieli wyjścia i przebadali się gruntownie 🙂


Póki nie zaczęły objawiać się symptomy chorób, nie robiłam za często badań laboratoryjnych. Jednak wymagam długiego leczenia i od ponad roku regularnie się badam, zarówno ja, jak i mąż. Zdaliśmy sobie sprawę, jak cenne jest zdrowie i jak bardzo trzeba o nie dbać.


10 lat temu jako 23 letnia dziewczyna będąc na wizycie u ginekologa usłyszałam, że prawdopodobnie mam raka. Do zrobienia badań przez kilka dni namawiali mnie rodzice, 
w końcu się zdecydowałam. Te kilka dni i czas, kiedy czekałam na wynik, to były najdłuższe dni mojego życia. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Okazało się, że diagnoza nie była dobra. Nie wiem tylko, dlaczego trzeba było mnie namawiać, trzeba było zrobić badania od razu i oszczędzić sobie kilku dni stresów.


Dzięki przypadkowym badaniom laboratoryjnym żyję i mogę pisać to, co teraz piszę. Po prostu wykryto u mnie nowotwór, trzeci stopień zaawansowania, bez żadnych objawów… jeszcze wtedy. Gdyby nie podstawowe badanie krwi, być może teraz nie cieszyłabym się życiem i zakończoną właśnie radioterapią, a wcześniej chemioterapią.


Dwa lata temu mąż trafił do szpitala z podejrzeniem astmy oskrzelowej. Po tygodniu został wypisany z potwierdzoną diagnozą. Obejrzałam oczywiście wypis ze szpitala i moją uwagę przykuły zamieszczone tam wyniki badań krwi, a konkretnie poziom białych ciałek. Wg mojej „wiedzy” było ich kilkunastokrotnie za dużo. Namówiłam męża na ponowne badanie krwi, oczywiście nie czekając na skierowanie. Już po pierwszym badaniu na wynikach została umieszczona notatka o konieczności powtórzenia badań z powodu poziomu WBC. Badanie powtórzyliśmy – wynik taki sam. Natychmiast skontaktowaliśmy się z lekarzem rodzinnym. Efekt – skierowanie do hematologa i diagnoza: Przewlekła Białaczka Limfatyczna. Na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć, że badania laboratoryjne uratowały mojemu mężowi życie 🙂


Kilka lat temu wylądowałam w szpitalu z bardzo złymi wynikami krwi – silna anemia, brak żelaza, wysokie CRP… Okazało się, że cierpię na chorobę zapalną jelit. Od tamtej pory badania krwi wykonuję bardzo często by móc szybko zareagować na budzący się do życia stan zapalny. Odbudowanie zapasów organizmu po tak silnym wyniszczeniu trwało ponad rok. Pamiętam, jak równo rok po pobycie w szpitalu, kolega zaproponował mi wyjazd na całodzienny spływ kajakowy. Bardzo chciałam jechać, ale bałam się, że z moją anemią nie dam rady kilka godzin wiosłować. Wybrałam się na badania krwi by sprawdzić, w jakim stanie jest mój organizm. Pamiętam, jak wychodziłam z wynikami i z radością chłonęłam wiadomości płynące z tej małej karteczki. Wreszcie parametry w normie, brak anemii, CRP opanowane! Byłam taka szczęśliwa, że od razu zadzwoniłam do kolegi i powiedziałam mu, że jadę. Spędziłam świetny dzień i „dałam radę” mimo, że byłam jedyną kobietą na wyjeździe wśród 39 mężczyzn! Kolega wprawdzie do dziś wypomina mi, że to głównie on wiosłował, ale… od czego są mężczyźni 😉


Ze Śląskich Laboratoriów Analitycznych w Zabrzu korzystam od dziecka, mając zaufanie co do rzetelności przeprowadzanych badań i otrzymywanych wyników. Dlatego też, jak 4 lata temu poroniłam swoją pierwszą ciążę, postanowiłam nie podejmować dalszych prób starania się o dziecko bez poznania przyczyny niepowodzenia. Zgodnie z zaleceniami lekarza wykonałam komplet badań, dzięki czemu w szybki i łatwy sposób został zdiagnozowany problem. Niezwłocznie zostało włączone leczenie i po niedługim czasie znów byłam w ciąży. Tym razem donoszonej do końca i zakończonej pełnym sukcesem! Nasz syn aktualnie z niecierpliwością czeka już na siostrę 🙂

 

 Zapraszamy do subskrypcji naszego kanału na www.youtube.com -> SUBSKRYBUJ

W zakładce WYKAZ BADAŃ możecie Państwo zapoznać się z całą ofertą badań laboratoryjnych wykonywanych w naszym laboratorium.

Chcesz zapytać o cenę badania? Zapraszamy na stronę CENY BADAŃ, gdzie proponujemy kilka możliwości kontaktu z nami.    

Sprawdź, gdzie wykonasz badanie